GMO to skrót z wywodzący się z języka angielskiego: genetically modified organizm, czyli organizm, któremu sztucznie zmieniono genom. Współczesna inżynieria genetyczna świetnie sobie radzi z procesami ingerencji w DNA roślin i zwierząt. W latach 90-tych możliwa była modyfikacja w obrębie jednego gatunku roślin lub zwierząt, dzisiaj realne stało się przemieszczanie genomu międzyrodzajowe, to znaczy między królestwem roślin i zwierząt.

Rośliny modyfikowane genetycznie szybciej rosną, są odporne na szkodniki, nie wymagają stosowania pestycydów, dłużej zachowują świeżość. Z uwagi na czynnik ekonomiczny można pokusić się o stwierdzenie, że to się nam wszystkim opłaca. Jednak rodzi się pytanie: czy spożywanie tego typu żywności będzie miało wpływ na nasze zdrowie i życie?

Problem w tym, że nie wiemy, jakie będą długofalowe skutki i konsekwencje tej rzekomo zdrowej żywności. Zwolennicy roślin modyfikowanych genetycznie chętnie podają za przykład soję GMO, której spożywanie obniża frakcję cholesterolu LDL o 20%, bez zmian wartości frakcji HDL przy dziennej dawce ok.85g/dobę. Przeciwnicy natomiast biją na alarm twierdząc, że to właśnie transgeniczna żywność jest winna alergiom, nowotworom, zaburzeniom hormonalnym, czy antybiotykooporności. Faktem jest, że po wprowadzeniu do danego gatunku obcego genu, organizmy zmodyfikowane produkować mogą nieznane dotąd kombinacje białek. Jako przykład można ponownie przytoczyć soję, której modyfikacja polegała na inplantacji genu brazylijskich orzechów ziemnych. Soja może zatem uczulać osobę, która nie toleruje białek występujących w popularnych fistaszkach. Podobnie dzieje się z innymi skrzyżowanymi białkami, występującymi w transgenicznej żywności zwierzęcej. Naukowcy dokładają starań, aby zwiększyć wydajność hodowli zwierząt. Genetycznie modyfikowane niektóre gatunki fauny mogą stanowić unikalne źródło i podstawę do produkcji substancji biofarmaceutycznych mających zastosowanie w medycynie jako środki ratujące zdrowie i życie człowieka. Postęp biotechnologiczny sprawia, że niedostępne do tej pory białka możemy pozyskiwać dzięki zwierzęcej transgenezie. Zmodyfikowane organizmy wykorzystuje się do produkcji szczepionek oraz jako „nośnik” molekuł leków. W 1997 roku po raz pierwszy udało się za pomocą zmodyfikowanej bakterii wyprodukować somatostatynę – ludzką strukturę białkową odpowiedzialną za hamowanie wydzielania insuliny oraz hormonu wzrostu. Następnie wytworzono insulinę, która w 1981r. została dopuszczona do obrotu.

Produkty genetycznie modyfikowane w laboratoriach weszły do naszych gospodarstw domowych. Społeczeństwo akceptuje GMO nie mając wpływu na ustalone „odgórnie” działania rządzących przy współudziale wielkich koncernów biotechnologicznych dysponujących nowoczesnym sprzętem laboratoryjnym i zaawansowaną technologią molekularną. W środkach masowego przekazu brakuje informacji na temat długofalowych skutków jakie niesie za sobą transgeniczna żywność. Tylko nieliczna grupa odważnych pokusiła się zbadać wpływ tej żywności na organizm człowieka. Coraz częściej pojawiające się choroby jelit, jak: zespół jelita drażliwego, wrzodziejące zapalenie jelita grubego, choroba Leśniowskiego-Crohna oraz wiele innych spowodowały, że zaczęto szukać przyczyn ich powstania. Okazuje się, że winę za uszkodzenia przewodu pokarmowego ponosi toksyna Bt. Biało to jest naturalnym insektycydem od dawna wykorzystywanym w modyfikacji genów roślin odpornych na szkodniki. Toksyna Bt powoduje, że rolnicy mogą zrezygnować ze stosowania insektycydów. Powszechnie stosowana w rolnictwie toksyna Bt do uprawy kukurydzy na pasze dla zwierząt trafia do ich przewodu pokarmowego, a następnie do ich mięśni. Badania nad strawnością takiej paszy przez niezależnych naukowców dowodzą o szkodliwości tego związku na organizmy zwierząt. Toksyna Bt pośrednio może trafić do organizmu człowieka spożywającego mięso zwierząt karmionych paszą GMO. Pewne jest, że występuje niecałkowita strawność tych roślin w przewodzie pokarmowym. Zachodzi więc uzasadnione prawdopodobieństwo uszkodzeń w obrębie ścian jelit u człowieka spowodowane toksyną Bt.

Transgeniczne rośliny zawierająca toksynę Bt mogą powodować spowolnienie i ograniczenie trawienia białek poprzez zmniejszone wydzielanie enzymów trawiennych. Konsekwencją jest wzrost prawdopodobieństwa wystąpienia schorzeń układu pokarmowego o różnym charakterze, z nowotworami włącznie.

Międzynarodowa organizacja pozarządowa Greenpeace działająca na rzecz środowiska naturalnego, mówi stanowczo „NIE” żywności modyfikowanej genetycznie. Jednak Światowa Organizacja Handlu (WTO) staje po stronie wielkich koncernów biotechnologicznych. Greenpeace uważa, że „WTO jest nieodpowiednią, zbyt niekompetentną i tendencyjną organizacją, by mogła zajmować się takimi problemami ekologicznymi, jak GMO”. Od lat trwa konflikt, który zdaje się nie mieć końca.

Jest wysoce prawdopodobne, że transgeniczna żywność stanowi duże zagrożenie dla człowieka. Amerykańskie koncerny biotechnologiczne zabezpieczyły się dokumentami prawnymi zabraniając stosowania swoich nasion do jakichkolwiek badań. Niezależni naukowcy – pod groźbą kary sądowej – nie mogą swobodnie badać GMO nasion, a tym bardziej zagrożeń zdrowotnych i środowiskowych. Czy zatem możemy wierzyć zapewnieniom biotechnologów o bezpieczeństwie GMO żywności? Zostawiam tę kwestię do Państwa oceny.

Serdecznie dziękuję mojej koleżance, która zainspirowała mnie do napisania tego artykułu. Jej obszerna praca magisterska o tematyce poświęconej GMO daje czytelnikowi przejrzyste i bezstronne spojrzenie w przyszłość. Wszyscy mamy możliwość wyboru drogi, którą podążamy ku zdrowiu. Ale, czy droga którą idziemy jest dla nas właściwa?

Wykaz literatury u autorki.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *